Przyjaciele KUL – Michał Zembrzuski OSSPE

Posted by on 7 lip, 2014 in Z historii TP KUL | 0 comments

Przyjaciele KUL – Michał Zembrzuski OSSPE

 

Artykuł ks. Jana Perszona, dyrektora Biura Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół KUL, opublikowany w „Przeglądzie Uniwersyteckim” w 1995 roku.

Podczas ubiegłorocznej podróży (w charakterze delegata Rektora KUL) do Kanady i Stanów Zjednoczonych, miałem łaskę spotkać człowieka, którego życiorys mógłby stanowić scenariusz filmów przygodowych. Ojciec Michał Zembrzuski, paulin, urodził się 16 grudnia 1908 roku w okolicach Mławy na Mazowszu. Dość wcześnie obudziło się w nim powołanie zakonne i pragnienie zostania kapłanem, albowiem już w 13. roku życia wstąpił do Niższego Seminarium Ojców Paulinów w Częstochowie. Jako brata zakonnego – zapewne dla jego nieprzeciętnych zdolności – wysłano go do gimnazjum klasycznego św. Anny w Krakowie, potem zaś ukończył studia filozoficzno-teologiczne na Wydziale Teologicznym Księży Misjonarzy. Święcenia kapłańskie otrzymał na Jasnej Górze 31 marca 1934 r. Już 12 maja 1934 r. został wysłany z grupą 16 paulinów na Węgry, aby odnowić w tym kraju (Węgrzy uważają paulinów za swój narodowy zakon) zakon, skasowany przez władze Austro-Węgier w 1786 roku. Zakonnicy osiedli w nowo zbudowanym klasztorze przy tzw. Świątyni Skalnej w Budapeszcie. Ojciec Michał uczył się węgierskiego i organizował nowy klasztor w oddalonym o 200 km Pecs, w którym chciał umieścić dom dla węgierskich nowicjuszy. W 1935 roku ojciec Michał przeniósł się do Pecs, obejmując funkcję przełożonego i magistra nowicjatu. Musiał więc cieszyć się niezwykłym zaufaniem generała zakonu, skoro tak odpowiedzialne funkcje powierzono 26-letniemu podówczas zakonnikowi. Prężna działalność ojca Michała i jego współbraci przyniosła rychło owoce. Rosła liczba powołań, otwierane były nowe placówki zakonu. Ojciec Michał organizował też duszpasterstwo dla węgierskiej Polonii. Warto pamiętać, że w samym Budapeszcie mieszkało wtedy ponad 3 tys. Polaków.

Po wybuchu II wojny światowej na Węgrzech schroniło się wielu Polaków, uciekinierów z okupowanej przez Niemcy i Związek Sowiecki ojczyzny. Władze zakonne, mając na uwadze utrudnioną komunikację pomiędzy okupowaną Polską i Węgrami, mianowały go w 1940 r. komisarzem generalnym na Węgry i prowincjałem paulinów. Urząd ten pełnił ojciec Michał do 1948 r., czyli do wydalenia go z Węgier przez komunistyczny rząd. Podczas wojny podejmował wytężoną pracę wśród uchodźców polskich, w porozumieniu z episkopatem Węgier (kardynał Seredi), zorganizował przy pomocy 85 polskich księży opiekę duszpasterską nad ok. 150 tysiącami wojskowych i cywilów z Polski, rozmieszczonymi w około 120 obozach wojskowych i cywilnych. Piękną kartę wysiłków duszpasterskich ojca Zembrzuskiego stanowi aktywne zaangażowanie w pomoc dla Żydów, internowanych na Węgrzech jako żołnierze Wojska Polskiego. Władze Niemiec wywierały nacisk na rząd węgierski, aby deportowano ich na tereny okupowanej Polski. Zakrojona na wielką skalę akcja, w której udział brał także ociec Michał, przyczyniła się do uratowania kilku tysięcy Żydów. Stały kontakt z internowanymi oficerami i żołnierzami ułatwiał pomoc w ich ewakuowaniu na Zachód i stworzenie Armii Polskiej generała Sikorskiego we Francji.

Na skutek nacisku Niemców na władze węgierskie, od 1942 r. ojciec Michał przebywał w areszcie domowym, a od 1944 r., kiedy to hitlerowcy przejęli pełną kontrolę nad Węgrami, ukrywał się przed grożącym mu aresztowaniem przez Gestapo. Po wkroczeniu Armii Czerwonej był z kolei poszukiwany przez NKWD. Dopiero w 1947 r. wrócił do normalnej pracy zakonnej i duszpasterskiej. Na krótko jednak, bowiem już w 1948 r. komunistyczne władze nakazały mu opuścić kraj. Przez Wiedeń udał się ojciec Michał do Rzymu. Tam, na prośbę biskupa polowego Wojska Polskiego abp. Józefa Gawliny, objął kierownictwo polskiej sekcji Papieskiego Komitetu Pomocy. Przez Wieczne Miasto przepływała wielka fala wojennych rozbitków, wojskowych i cywilów, czekających na wizę wjazdową do Kanady, USA, Australii, szukających miejsca stałego osiedlenia. Podczas „rzymskiego” okresu swego życia ojciec Zembrzuski dał się poznać jako dobry organizator i opiekun Polaków pozbawionych ojczyzny. Gdy fala uchodźców opadła, zajmował się organizacją ruchu pielgrzymkowego dla rodaków, odwiedzających stolicę chrześcijaństwa z okazji Roku Świętego w 1950 r.

W roku 1951 w krajach komunistycznych nasiliło się prześladowanie Kościoła. W Polsce partia usiłowała sobie podporządkować życie Kościoła, konfiskowano klasztory, likwidowano szkolnictwo katolickie, wprowadzano atmosferę terroru i zastraszenia. Na Węgrzech komuniści dokonali kasaty zakonu paulinów, zlikwidowali wszystkie klasztory, wielu zakonników aresztowano. Przyszłość paulinów w Polsce była nieznana, liczono się z najgorszym. Dlatego władze zakonne wysłały ojca Zembrzuskiego do Stanów Zjednoczonych, aby tam zakładać nowe placówki zagrożonego za żelazną kurtyną zakonu. 12 lipca 1951 r. przybył ojciec Michał do Ameryki. Był zupełnie sam. Postanowił najpierw zaistnieć w środowiskach polonijnych w USA. Dlatego podjął pracę wędrownego kaznodziei, głosił setki kazań rekolekcyjnych, prowadził misje parafialne, niestrudzenie przenosząc się z miejsca na miejsce. Pod wpływem spotkań z Polonią, bardzo żywo reagującą na maryjne wątki przepowiadania ojca Michała, zakiełkowała w nim idea stworzenia maryjnego centrum polskiego na ziemi amerykańskiej. Marzyło mu się miejsce, które byłoby ośrodkiem życia polonijnego i kultu Matki Boskiej Częstochowskiej, tak bliskiej polskiemu sercu. Już w 1953 r. zakupił (oczywiście na kredyt) 40 akrów ziemi wraz z zabudowaniami gospodarskimi w Doleystown w stanie Pensylwania. 26 czerwca 1955 r. udało się poświęcić pierwszą drewnianą kaplicę Matki Boskiej Częstochowskiej, przerobioną ze stodoły. W 1955 r. dołączyli do ojca Michała następni paulini. Powoli ośrodek w Doleystown stawał się coraz bardziej znany wśród Polonii na wschodzie USA. Ojciec Michał prowadził ogromną pracę informacyjną o nowopowstałym sanktuarium, szczególnie przez głoszenie rekolekcji parafialnych, przez radio i polonijną prasę. Po rozmowie z kardynałem Stefanem Wyszyńskim, który projekt budowy amerykańskiej Częstochowy poparł całym sercem, ojciec Michał rzucił hasło budowy stolicy Królowej Polski w USA jako wotum Polonii na millenium chrztu Polski w 1966 r. Do Doleystown przybywali coraz liczniej pielgrzymi, postępowała budowa nowej świątyni. Wreszcie w dniu 16 października 1966 r., w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Lyndona Johnsona i jego rodziny, z udziałem wielu biskupów amerykańskich i 130 tysięcy wiernych dokonano poświęcenia Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Doleystown. Oprócz ogromnego trudu budowy sanktuarium ojciec Michał dźwigał krzyż przełożeństwa. Od roku 1963 do 1975 (dwie sześcioletnie kadencje) pełnił ważną funkcję wikariusza generalnego zakonu paulinów. Jak sam wspomina, okres ten był dla niego bardzo trudny. Trzeba było spłacać zaciągnięty na kupno gruntów i budowę sanktuarium kredyt, a pieniędzy ciągle brakowało. Wokół osoby ojca Michała wytworzono wtedy atmosferę nieufności. Społeczeństwo amerykańskie było zaabsorbowane długoletnią wojną wietnamską, do tego doszedł kryzys gospodarczy. Okresowa niewypłacalność amerykańskiej Częstochowy przysporzyła założycielowi wiele cierpień i zgryzoty. Problem został szczęśliwie rozwiązany dzięki pomocy Episkopatu USA.

Od 1975 r. ojciec Zembrzuski podjął pracę duszpasterską w diecezji Greensburg, w klasztorze paulinów w Kittaning kolo Pittsburga. Na ile siły pozwalają, angażuje się w działalność społeczną wśród Polonii nowojorskiej. Poświęca wiele czasu w Centrum Polsko-Słowiańskim w Brooklynie, organizuje Program Pomocy Chorym, działa w rozmaitych przedsięwzięciach charytatywnych. Okresem „drugiej młodości” ojca Michała jest wielka emigracja solidarnościowa lat osiemdziesiątych. (…)

W 1993 roku zamieszkał znów w amerykańskiej Częstochowie, regularnie dojeżdżając do Borough Park i polonijnych instytucji w Brooklynie. W 1994 roku celebrował rzadki jubileusz – sześćdziesięciolecie kapłaństwa.

Osobną i piękną kartę stanowi udział fundatora amerykańskiej Częstochowy w pomocy dla KUL. W 1957 r. w New Jersey zostało utworzone Towarzystwo Przyjaciół KUL. Od lat sześćdziesiątych w jego zarządzie czynnie udzielał się ojciec Zembrzuski, przez kilkanaście lat pełnił funkcję sekretarza, czas jakiś sam jeden „ciągnął” organizacyjną stronę towarzystwa. Kiedy jesienią ubiegłego roku spotkałem ojca Michała u św. Franciszki de Chantal, postanowił uczynić wszystko, aby „uśpione” od 1975 r. Towarzystwo Przyjaciół KUL wskrzesić. Używszy swych rozlicznych znajomości pomógł znaleźć odpowiednie do tego osoby, w tym celu wspólnie odbyliśmy kilkusetkilometrową podróż.
(…)

O. Michał Zembrzuski zmarł 16 stycznia 2003 roku w wieku 94 lat.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *